niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 15.

Ten rozdział będzie totalnym zaskoczeniem xD 
A no i tak... Nie wiem gdzie mieszka ten cały książę William z tą swoją Kate, więc tutaj będzie napisane, że w tym pałacu Buckingham ; ) 
_________________________

-Cześć. Jestem Nick. Obserwuję Cię od kilku godzin i widzę, że jesteś smutna. Może skręta ? - zapytał i odchylił kawałek kurtki.
Miał tam wszystko. (narkotyki) 
-Ile kosztują ?
-A ile masz ? 
-tylko dwie stówy.
-W sam raz na dziesięć. 
-Serio ? I tylko tyle ? 
-Tak. 
Podał mi dziesięć skrętów zapakowanych do woreczka, a ja dałam mu pieniądze.

**Kilka godzin później**
Musiałam okłamać Zayna, że zapomniałam wziąć ze sobą pieniądze. Zapłacili za mnie. Obiecałam, że oddam, ale on nie chce.
Wróciłam do domu. Nogi strasznie mi się chwiały. W kuchni zastałam ciocię.
-Co tak wcześnie ? 
-Wcześnie ? Ciociu. Jest już północ. Coś się stało ? 
Dopiero teraz zauważyłam, że jest smutna.
-Bo... Jutro są Twoje urodziny. Osiemnaste.
-Wyleciało mi to z głowy. Znowu nie będzie rodziców ? O to chodzi prawda ? 
-Nie... Chodzi o coś innego... 
-Nie rozumiem. 
-Twoi rodzice mieli Ci to powiedzieć. Nie ja. Ale  ich dzisiaj nie ma. Jutro też ich nie będzie... Oni Cię adoptowali. 
Te słowa dotarły do mnie dopiero po chwili. 
-Że co ? 
-Jak miałaś dwa lata... Ona... Ona umarła. Twoi rodzice akurat nie mogli mieć dzieci... 
-Kto umarł ? Kto był moją matką ? Ojcem ? 
-Księżna Diana... 
-Co ?! 
Zamurowało mnie. Jak to możliwe ? 
-No umarła w 97. No wiesz... 
-Czyli, że mój ojciec to Karol jakiś tam, a brat to niby William  ? (załóżmy, że nie ma tego Harry'ego xD ) 
-Tak. 
-Co ? Jakoś Ci nie wierzę. 
-Naprawdę. W dniu osiemnastych urodzin miałaś wrócić do nich. Taka była umowa. 
-Umowa ?! Aha czyli co ? Oni mnie wychowywali, żebym później wróciła do jakiegoś nie wiem zamku, pałacu czy chuj wie gdzie ?! 
-Nie wyrażaj się !! - Tym razem to ciocia krzyknęła.
-Będziesz mieszkała w pałacu Buckingham.. Z Williamem i Kate. No i ich dzieckiem. I oczywiście Twoim ojcem. 
-To jest popierdolone... Czemu ja ? 
-Posłuchaj... Nie musisz tam wracać. Parę listów i będzie spokój.
-Ale... Jeśli chcę tam jechać ? 
-Przemyśl to. Tylko licz się z tym, że będzie wiele wywiadów i będziesz sławna.


**Następnego dnia**
Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno.
'To będą najwspanialsze urodziny' - pomyślałam.
Przespałam się z tą wyprowadzką i pomyślałam, że mogłoby być fajnie. Dużo zmian, ale chcę wrócić do swojej rodziny. W końcu ich nie znam.
Po chwili do mojego pokoju weszła ciocia, Ariana, Emma, a nawet Mick. 
Ciocia w rękach trzymała tacę z tortem. Osiemnaście świeczek mnie przeraziło. Jestem stara.
Każdy z nich miał dla mnie prezent. Po odśpiewaniu mi 'Happy Birthday To You' zdmuchnęłam świeczki i wyszli bym mogła się ubrać.
Na dworze była bardzo ładna pogoda, więc wybrałam czarne rajstopy ze wzorkiem, sukienkę czarną z koronką i czarne buty na wysokim obcasie. Nie lubiłam nosić takich ubrań, ale w urodziny trzeba ładnie wyglądać. <klik>
Wzięłam jeszcze szybki prysznic, umyłam włosy, po czym zaczęłam się szykować.
Po wysuszeniu włosów lekko je podkręciłam, zrobiłam make-up i nałożyłam bieliznę, ob cały czas byłam w ręczniku. Później się ubrałam, spakowałam książki do torebki i zeszłam na dół. Oczywiście zabrałam ze sobą telefon i teczkę z projektem, który mam dzisiaj przedstawić na zajęciach społecznych. 
Co prawda zrobiłam ten projekt  już dawno, ale nigdy nie było czasu, żeby go przedstawić. 
Jest on o nietolerancji w internecie i szkole. Myślę, że mi się udał.

W kuchni zjadłam kawałek tortu, po czym wyszłam razem z Emmą do szkoły.
Prezenty miałam otworzyć później. Na Emmę już się nie gniewam. Po prostu mi przeszło.
Po drodze nawet rozmawiałyśmy. Gdy weszłam do szkoły to wszystkie spojrzenia były skierowane na mnie. 
Zadziwiające. Ładnie się ubierzesz i już jesteś w centrum uwagi.

**Kilka godzin później**
Wieczorem miałam się udać do chłopaków. Podobno chcieli ze mną porozmawiać w sprawie Niall'a.
Jednak gdy weszłam do domu to wiedziałam, że coś się święci. Były dziewczyny chłopaków. Okazało się, że urządzili dla mnie imprezę. Z Niall'em się pogodziłam. Dał mi śliczny naszyjnik w kształcie koniczynki.
Bardzo się ucieszyłam. Nie mówiłam mu jeszcze o mojej wyprowadzce. Rozmawiałam dzisiaj z ciocią i powiedziała, że mogę się spakować dzisiaj i jutro już wyjechać od razu po szkole lub dopiero w sobotę. Wybieram jutro. Chcę jak najszybciej zniknąć z życia chłopaków. Tylko im przeszkadzam. Nie chcę już się z nimi kontaktować.






**Następnego dnia**
Od rana myślałam tylko o wyjeździe. Ma po mnie przyjechać limuzyna. Wow. 
Boję się. Do szkoły szłam cała spięta. Na szczęście w szkolnej łazience zapaliłam sobie skręta i mi przeszło. 
Mam nadzieję, że nikt nic nie wyczuje.
Z jeszcze większym stresem wracałam do domu i kolejny skręt. 
Z walizkami i pudełkami siedziałam w przedpokoju i starałam się jak najlepiej zawiązać trampki. W sumie przestało mi zależeć na dobrym wyglądzie. Nałożyłam powycierane rurki, zwykłą białą koszulkę i granatową koszulę z długim rękawem. Trampki też były już przechodzone. 
Prezenty od moich bliskich były bardzo fajne. Rodziców jak nie było tak nie ma. Wcale się mną nie przejmują. Dostałam od nich list. Podobno nie mogą być ze mną w tym dniu, bo mają 'dużo pracy'.
Po dziesięciu minutach czekania przyjechał facet w limuzynie. Zabrał wszystkie moje rzeczy, zostawił tylko jedną małą walizkę. Pożegnałam się z ciocią i resztą. Mocno ich wyściskałam. 
-Musimy już jechać. - powiedział facet, który tu przyjechał.
Wyszłam z domu ostatni raz na niego spojrzałam i się rozpłakałam. Starałam się to ukryć. W limuzynie byłam sama. Wyjęłam swój telefon i weszłam na tt. 
Dodałam zdjęcie i wyszłam. 
Widząc, że zbliżamy się do celu dokładnie wytarłam oczy. 
Po chwili byliśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu. 





Moim oczom ukazał się piękny - nazwijmy to - pałac. 


____________________________________
Heeeej <3
Wiem, że tak to durnie wymyśliłam. 
Taki mnie pomysł ostatnio naszedł... ;ccc
Jak się nie podoba to napiszcie, a zmienię ; ) 
Naprawdę. 
Tylko powiedzcie prawdę. 
No, bo trochę tu jest wymysłów moich.
No i wiecie załóżmy, że ten książe William nie ma brata xD 
Bo już mnie to przerasta xD 
Także... Komentujcie ; ) 
Nie zawiodę Was w następnych rozdziałach ; ) 
Zapraszam na mój nowy blog 
alone--in--wonderland.blogspot.com ; )










1 komentarz:

  1. Boski kocham cię skarbie!!Masz mi napisać szybko nexta!!! ;**

    OdpowiedzUsuń