Gdy tylko weszłam do domu...
...usłyszałam głos mojej ciotki.
-Rose. Dziecko jak ty wyrosłaś !
-Nie jestem dzieckiem. - Odpowiedziałam ze zdenerwowaniem.
-Jeszcze nie masz trzydziestki kochana. - Odpowiedziała.
Moja ciotka jest trochę popieprzona.
Miała kiedyś męża i urodziła dziecko.. Na dodatek w ciążę zaszła jak miała 18 lat i teraz tak tego żałuje, że mogłaby się przyczepić do każdego mojego chłopaka. Grr.
'Przecież w tym wieku nie powinno się nawet przytulać z przyjacielem. A co jeśli z tego wyniknie coś całkowicie innego ? Zacznie się od przytulania przytulania później się będą całować. W końcu będzie dziecko.'
Tak to jej słowa. Jest bardzo nadopiekuńcza. Ma córkę w moim wieku.
Jest tak bardzo kontrolowana, że chce mi się rzygać. Nawet na sam jej widok.
Jej córka jest blondynką. Na dodatek jest głupia. Ubiera się na różowo. I w ogóle gustuje w ubraniach z Hello Kitty.
Nie chcę mówić o niej nic złego. Po prostu uważam, że jej matka przesadza.
Weszłam w głąb domu i zauważyłam, że w kuchni siedzi moja mama i Emma. Tak ma na imię moja kuzynka.
-Cześć. - Powiedziałam, po czym wyjęłam z lodówki sok i zaczęłam pić.
-Cześć.
-Kochanie muszę Ci coś powiedzieć. - Zaczęła moja mama.
-Tak ?
-Emma musi u nas zostać do końca liceum.
Te słowa mnie zszokowały.
-Jak to ?
-Bo widzisz Amy jedzie w podróż do okoła świata i..
Gdy mama to powiedziała to prychnęłam i wyplułam sok na podłogę.
-Że niby ciocia Amy ma być w takiej podróży ? Prędzej ja umrę.
Widać było, że moja mama też jest tym rozbawiona.
-Rose uspokój się. Emma zajmie pokój z łazienką ten obok Ciebie.
-Okey. I tak jest nieużywany. Czyli zostaje jeszcze dwa lata ?
-No tak.
-A gdzie ciotka ? - Zapytałam zdziwiona.
-Właśnie odjechała. Zostawiła tylko jej rzeczy i już jej nie ma. Chciała Ciebie tylko zobaczyć.
-Co za matka. Ja bym tak nigdy nie zrobiła. Emma... Choć pokażę Ci pokój.
Mama się do mnie uśmiechnęła, że w ogóle potrafię jakoś nawiązać kontakt z Emmą.
Gdy szłyśmy na górę obmyśliłam sobie mały plan.
Pokój Emmy nie był różowy (na szczęście), bo kiedyś sama pomalowałam go na ciemny niebieski.
Postanowiłam pomóc jej w zmianie wizerunku, bo osiemnastolatka, która ubiera się jak dziecko tylko po to by nie zranić matki to nie jest normalne.
-O czym myślisz ? - Zapytała mnie Emma.
-C-co ? Aaa.. Tak myślałam nad przemianą.
-Ładny pokój. Ale moja matka się wścieknie za ten kolor.
-Emma ! Nie musisz jej słuchać.
-Ale ona jest taka uparta.. Ja nawet nie mam koleżanek.. Myślałam, że chociaż tutaj się z kimś zaprzyjaźnię, ale na pewno nie..
Było mi jej żal. Cały czas musiała słuchać matki.. Postanowiłam jej pomóc.
-No dobra. Najpierw trzeba kupi Ci nowe ubrania. Ile masz kasy ? - Zapytałam.
Od razu poweselała.
-Nie wiem, ale mama dała mi bardzo dużo.
-To fajnie. Dam Ci jakieś ubrania na wyjście i pójdziemy, a te.. - Spojrzałam na walizki, które leżały otwarte na łóżku. - ..te schowamy w piwnicy.
Jak powiedziałam tak zrobiłam. Najpierw dałam jej zestaw, który składał się ze zwykłych dżinsowych rurek, zielonej koszuli i kremowego sweterka. <klik>
Chciałam dać jej jeszcze buty, ale miała zwykłe czarne trampki, więc nie było potrzeby.
Torebkę też miała czarną.
Chociaż takie rzeczy miała normalne.
Gdy się przebierała to pochowałam jej stare ciuchy do worków i wyniosłam do piwnicy.
Efekt 'przemiany' był zaskakujący. Nie spodziewałam się, że ona może tak ładnie w tym wyglądać.
Na twarzy nie miała ani grama makijażu. To nawet lepiej, ale musiałam jednak trochę ją umalować.
Użyłam fluidu tuszu do rzęs i kredki. Na koniec rozczesałam jej włosy, które wcześniej były spięte w dwa warkoczyki i zrobiłam jej kłosa.
Po chwili wszystko było gotowe.
Wyglądała wspaniale, więc mogłyśmy wreszcie wyjść.
Wzięłam swoją torebkę, spakowałam do niej potrzebne rzeczy i wyszłyśmy z domu.
-Nie zepsułam Ci jakiś planów ? - Zapytała Emma.
-Nie. Dzisiaj i tak miałam kupić sobie soczewki. - Powiedziałam poprawiając okulary.
-Ale przecież tak wyglądasz ślicznie.
-Dzięki, ale na w-f'ie mam problemy jak nie mam okularów lub soczewek, a muszę okulary zdejmować przed każdym w-f 'em.
-Aha.
Gdy doszłyśmy do galerii zadzwonił mój telefon.
To był Lou.
-Cześć kochana. - Powiedział.
-No cześć zakochańcu mój.
-Widzę, że pod galerią już urzędujesz.
Zaśmiałam się.
-No wiesz trzeba zarobić.
Teraz zaśmialiśmy się oboje.
-Chcesz skorzystać z jakiejś usługi ? - Zapytałam.
-Oczywiście. Ale wiesz Hazz może być zazdrosny. Siedzimy właśnie w Mc'u wpadnij do nas z koleżanką.
-Ale musimy zrobić zakupy..
-To najpierw coś zjemy, a później zrobisz te zakupy.
-No okey. Do zobaczenia. - Powiedziałam ze śmiechem i się rozłączyłam.
-Emma teraz poznasz moich przyjaciół. - Powiedziałam i ruszyłyśmy na drugie piętro do Mc'a.
-A co to za przyjaciele ? - Zapytała Em w windzie.
-Louis i Harry. Moi dobrzy kumple od... o kurczę.. od dzisiaj.
-Aha.
Gdy wyszłyśmy z windy dosłownie chciało mi się biec do chłopaków. Tak się jaram ich związkiem, że chyba napiszę książkę.
Gdy ich tylko zobaczyłam to uśmiech od razu wkradł mi się na buzię.
Siedzieli tam z bananami na twarzach i na nas patrzyli.
Poszłyśmy do nich szybkim krokiem i się przywitałam, a później przedstawiłam Em.
-To jest Emma, ale możecie jej mówić Em. Jest w naszym wieku i od przyszłego tygodnia będzie z nami w klasie. - Wyrecytowałam.
-Fajnie. Cześć. - Chłopaki podali jej ręce i się przedstawili.
Usiadłyśmy i zamówiłyśmy sobie frytki i colę.
Po posiłku musiałyśmy już iść. Dochodziła już 17, a o 20 miałyśmy być w domu.
Chłopaki zaproponowali nam wspólne zakupy, a my się zgodziłyśmy.
Emma dobrze dogaduje się z chłopakami.
Okazało się, że chłopaki dobrze znają się na modzie.
Wybrali Emmie takie ciuchy, że sama się zdziwiłam.
Ja też kupiłam sobie parę rzeczy.
Wydałyśmy sporo kasy no, ale trudno.
Wróciłyśmy do domu z chłopakami, bo byli samochodem.
Pierwsze co usłyszałyśmy w domu to krzyk mojej mamy, która strasznie się o nas bała.
-Dziewczyny ! Czemu nie powiedziałyście mi, że wychodzicie ?
-Przepraszam, ale spieszyłyśmy się.. - Powiedziałam.
-A telefon ? Czemu nie odebrałaś ?
-Bo mi się rozładował. Możemy iść ? Bo Musimy pochować te wszystkie ubrania do szafki.
-Dobrze. Jutro porozmawiamy.
Pobiegłyśmy szybko do pokoju Em i zaczęłyśmy wszystko układać.
-Dziękuję Ci . - Powiedziała w pewnym momencie Em i mnie przytuliła.
-Nie ma za co. Wiem jak Ci było ciężko.
Więcej nie chciało mi się już gadać.
Po chwili wszystko było gotowe.
Wyglądała wspaniale, więc mogłyśmy wreszcie wyjść.
Wzięłam swoją torebkę, spakowałam do niej potrzebne rzeczy i wyszłyśmy z domu.
-Nie zepsułam Ci jakiś planów ? - Zapytała Emma.
-Nie. Dzisiaj i tak miałam kupić sobie soczewki. - Powiedziałam poprawiając okulary.
-Ale przecież tak wyglądasz ślicznie.
-Dzięki, ale na w-f'ie mam problemy jak nie mam okularów lub soczewek, a muszę okulary zdejmować przed każdym w-f 'em.
-Aha.
Gdy doszłyśmy do galerii zadzwonił mój telefon.
To był Lou.
-Cześć kochana. - Powiedział.
-No cześć zakochańcu mój.
-Widzę, że pod galerią już urzędujesz.
Zaśmiałam się.
-No wiesz trzeba zarobić.
Teraz zaśmialiśmy się oboje.
-Chcesz skorzystać z jakiejś usługi ? - Zapytałam.
-Oczywiście. Ale wiesz Hazz może być zazdrosny. Siedzimy właśnie w Mc'u wpadnij do nas z koleżanką.
-Ale musimy zrobić zakupy..
-To najpierw coś zjemy, a później zrobisz te zakupy.
-No okey. Do zobaczenia. - Powiedziałam ze śmiechem i się rozłączyłam.
-Emma teraz poznasz moich przyjaciół. - Powiedziałam i ruszyłyśmy na drugie piętro do Mc'a.
-A co to za przyjaciele ? - Zapytała Em w windzie.
-Louis i Harry. Moi dobrzy kumple od... o kurczę.. od dzisiaj.
-Aha.
Gdy wyszłyśmy z windy dosłownie chciało mi się biec do chłopaków. Tak się jaram ich związkiem, że chyba napiszę książkę.
Gdy ich tylko zobaczyłam to uśmiech od razu wkradł mi się na buzię.
Siedzieli tam z bananami na twarzach i na nas patrzyli.
Poszłyśmy do nich szybkim krokiem i się przywitałam, a później przedstawiłam Em.
-To jest Emma, ale możecie jej mówić Em. Jest w naszym wieku i od przyszłego tygodnia będzie z nami w klasie. - Wyrecytowałam.
-Fajnie. Cześć. - Chłopaki podali jej ręce i się przedstawili.
Usiadłyśmy i zamówiłyśmy sobie frytki i colę.
Po posiłku musiałyśmy już iść. Dochodziła już 17, a o 20 miałyśmy być w domu.
Chłopaki zaproponowali nam wspólne zakupy, a my się zgodziłyśmy.
Emma dobrze dogaduje się z chłopakami.
Okazało się, że chłopaki dobrze znają się na modzie.
Wybrali Emmie takie ciuchy, że sama się zdziwiłam.
Ja też kupiłam sobie parę rzeczy.
Wydałyśmy sporo kasy no, ale trudno.
Wróciłyśmy do domu z chłopakami, bo byli samochodem.
Pierwsze co usłyszałyśmy w domu to krzyk mojej mamy, która strasznie się o nas bała.
-Dziewczyny ! Czemu nie powiedziałyście mi, że wychodzicie ?
-Przepraszam, ale spieszyłyśmy się.. - Powiedziałam.
-A telefon ? Czemu nie odebrałaś ?
-Bo mi się rozładował. Możemy iść ? Bo Musimy pochować te wszystkie ubrania do szafki.
-Dobrze. Jutro porozmawiamy.
Pobiegłyśmy szybko do pokoju Em i zaczęłyśmy wszystko układać.
-Dziękuję Ci . - Powiedziała w pewnym momencie Em i mnie przytuliła.
-Nie ma za co. Wiem jak Ci było ciężko.
Więcej nie chciało mi się już gadać.
Powiedziałam jej, że muszę już iść spać, bo jutro muszę wcześnie wstać i poszłam do siebie.
Gdy weszłam pod prysznic zaczęłam rozmyślać.
Chyba zakochałam się w Niall'u. On pewnie mnie nienawidzi.
Przypomniały mi się jego oczy. Nagle zmiękły mi kolana i się przewróciłam.
Uderzyłam się o coś ostrego i rozcięłam sobie głowę.
Jaka ze mnie niezdara.
Pospiesznie się wytarłam, po czym nałożyłam bieliznę, a na to moje dresy i rozciągniętą koszulkę do spania, po czym szybko zbiegłam na dół do rodziców.
Siedzieli w salonie, więc nie było problemu z budzeniem ich.
-Mamo ! - Krzyknęłam wpadając do salonu.
-Co ? O Jezu. Co Ci się stało ?!
-Przewróciłam się ! Boli !
Na dół zbiegła Emma i Jim (mój brat).
Od razu wszyscy do mnie podeszli.
Mama kazała mi zakładać buty, a ojciec poszedł już odpalać samochód.
Jim i Emma mieli zostać w domu, a my pojechaliśmy na pogotowie.
**2 w nocy**
Przed chwilą skończyli mi majstrować przy tej głowie.
Miałam szczęście, że się nie wykrwawiłam chociaż z taką służbą zdrowia to bardzo możliwe.
Siedzieliśmy tutaj 3 godziny i musieliśmy czekać.
Na szczęście była miła pielęgniarka, która oczyściła mi ranę i owinęła głowę bandażem.
Gdy weszłam pod prysznic zaczęłam rozmyślać.
Chyba zakochałam się w Niall'u. On pewnie mnie nienawidzi.
Przypomniały mi się jego oczy. Nagle zmiękły mi kolana i się przewróciłam.
Uderzyłam się o coś ostrego i rozcięłam sobie głowę.
Jaka ze mnie niezdara.
Pospiesznie się wytarłam, po czym nałożyłam bieliznę, a na to moje dresy i rozciągniętą koszulkę do spania, po czym szybko zbiegłam na dół do rodziców.
Siedzieli w salonie, więc nie było problemu z budzeniem ich.
-Mamo ! - Krzyknęłam wpadając do salonu.
-Co ? O Jezu. Co Ci się stało ?!
-Przewróciłam się ! Boli !
Na dół zbiegła Emma i Jim (mój brat).
Od razu wszyscy do mnie podeszli.
Mama kazała mi zakładać buty, a ojciec poszedł już odpalać samochód.
Jim i Emma mieli zostać w domu, a my pojechaliśmy na pogotowie.
**2 w nocy**
Przed chwilą skończyli mi majstrować przy tej głowie.
Miałam szczęście, że się nie wykrwawiłam chociaż z taką służbą zdrowia to bardzo możliwe.
Siedzieliśmy tutaj 3 godziny i musieliśmy czekać.
Na szczęście była miła pielęgniarka, która oczyściła mi ranę i owinęła głowę bandażem.
Teraz mam tylko taki plaster tylko, że w większym wydaniu. ( xD)
A może to bandaż.. Hmm nie wiem. W każdym razie mam się nie przemęczać i mam zwolnienie z w-f'u na miesiąc (Fuck Yea) .
Oczywiście cieszę się tylko i wyłącznie z tego faktu.
Gdy wróciliśmy do domu była już prawie 3 w nocy.
Jim i Emma już spali.
Ja byłam wykończona.
Pragnęłam tylko o śnie.
Jutro do szkoły niestety muszę iść.
Gdy tylko się położyłam to od razu zasnęłam.
**Rano **
Budzik dzwonił już od pięciu minut.
Nie chciało mi się go wyłączać.
W końcu do pokoju weszła zaspana Emma i sama go wyłączyła.
-Sorki.. - Powiedziałam.
-Ja już nie spałam. Ciocia wyszła i musiałam zrobić śniadanie.
-Aha. Ja za chwilę zejdę na dół.
Emma wyszła, a ja podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic, po czym dokładnie się wytarłam i nałożyłam bieliznę.
Wyszłam z łazienki do pokoju i się wystraszyłam.
Ja byłam w samej bieliźnie, a na moim łóżku siedział Lou.
-Co ty tu robisz ? - Zapytałam zdziwiona.
-Siedzę. Czekam na Ciebie. Emma mnie wpuściła.
-Aha. I niestety musisz oglądać moje ohydne ciało.
-Co ty wygadujesz ? Przecież jesteś chuda. I ładna oczywiście.
Zaśmiałam się.
-Nie gap się zboczeńcu. Wiadomo co Ci po głowie chodzi ? - Powiedziałam wygrzebując jakieś ciuchy z szafy.
W końcu zdecydowałam się na czarne rurki w kwiatki, bokserkę tego samego koloru i zielony sweter.
Wyciągnęłam wreszcie moje martensy. Dawno w nich nie chodziłam. <klik>
Spakowałam sobie rzeczy do torebki i zrobiłam jeszcze lekki make-up oraz luźnego koka, po czym zeszliśmy na dół.
Wzięłam jedną kanapkę i wyszłam z domu.
Widziałam, że Emma jest zawiedziona, że nie zjem więcej, ale już nie miałam czasu.
Po drodze zabraliśmy jeszcze Harry'ego, który był po coś w sklepie.
-Co kupiłeś ? - Zapytałam.
-Nieważne.
-Pewnie dmuchaną babkę i gumki. - Zażartowałam.
-Tak a ta babka wygląda tak samo jak ty. - Odpowiedział z wielkim bananem na twarzy.
-Hahha. No i fajnie, bo mnie nie poruchasz.
Lou prawie wjechał w drzewo, bo tak się śmiał.
-Uważaj kochany. Ja tu nie chcę zginąć. Dopiero co wczoraj miałam jeden wypadek. - Zaśmiałam się.
-A właściwie to co ci się stało ? - Zapytał Harry.
No tak przecież to Lou o wszystkim wiedział.
-Przewróciłam się wczoraj pod prysznicem. Rozcięłam głowę i siedziałam trzy godziny w szpitalu. Super co nie ?
-No nie bardzo.
W tej chwili dojechaliśmy do szkoły, więc skończyliśmy gadać.
Gdy Lou znalazł miejsce i zaparkował, pospiesznie wysiadłam
A może to bandaż.. Hmm nie wiem. W każdym razie mam się nie przemęczać i mam zwolnienie z w-f'u na miesiąc (Fuck Yea) .
Oczywiście cieszę się tylko i wyłącznie z tego faktu.
Gdy wróciliśmy do domu była już prawie 3 w nocy.
Jim i Emma już spali.
Ja byłam wykończona.
Pragnęłam tylko o śnie.
Jutro do szkoły niestety muszę iść.
Gdy tylko się położyłam to od razu zasnęłam.
**Rano **
Budzik dzwonił już od pięciu minut.
Nie chciało mi się go wyłączać.
W końcu do pokoju weszła zaspana Emma i sama go wyłączyła.
-Sorki.. - Powiedziałam.
-Ja już nie spałam. Ciocia wyszła i musiałam zrobić śniadanie.
-Aha. Ja za chwilę zejdę na dół.
Emma wyszła, a ja podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic, po czym dokładnie się wytarłam i nałożyłam bieliznę.
Wyszłam z łazienki do pokoju i się wystraszyłam.
Ja byłam w samej bieliźnie, a na moim łóżku siedział Lou.
-Co ty tu robisz ? - Zapytałam zdziwiona.
-Siedzę. Czekam na Ciebie. Emma mnie wpuściła.
-Aha. I niestety musisz oglądać moje ohydne ciało.
-Co ty wygadujesz ? Przecież jesteś chuda. I ładna oczywiście.
Zaśmiałam się.
-Nie gap się zboczeńcu. Wiadomo co Ci po głowie chodzi ? - Powiedziałam wygrzebując jakieś ciuchy z szafy.
W końcu zdecydowałam się na czarne rurki w kwiatki, bokserkę tego samego koloru i zielony sweter.
Wyciągnęłam wreszcie moje martensy. Dawno w nich nie chodziłam. <klik>
Spakowałam sobie rzeczy do torebki i zrobiłam jeszcze lekki make-up oraz luźnego koka, po czym zeszliśmy na dół.
Wzięłam jedną kanapkę i wyszłam z domu.
Widziałam, że Emma jest zawiedziona, że nie zjem więcej, ale już nie miałam czasu.
Po drodze zabraliśmy jeszcze Harry'ego, który był po coś w sklepie.
-Co kupiłeś ? - Zapytałam.
-Nieważne.
-Pewnie dmuchaną babkę i gumki. - Zażartowałam.
-Tak a ta babka wygląda tak samo jak ty. - Odpowiedział z wielkim bananem na twarzy.
-Hahha. No i fajnie, bo mnie nie poruchasz.
Lou prawie wjechał w drzewo, bo tak się śmiał.
-Uważaj kochany. Ja tu nie chcę zginąć. Dopiero co wczoraj miałam jeden wypadek. - Zaśmiałam się.
-A właściwie to co ci się stało ? - Zapytał Harry.
No tak przecież to Lou o wszystkim wiedział.
-Przewróciłam się wczoraj pod prysznicem. Rozcięłam głowę i siedziałam trzy godziny w szpitalu. Super co nie ?
-No nie bardzo.
W tej chwili dojechaliśmy do szkoły, więc skończyliśmy gadać.
Gdy Lou znalazł miejsce i zaparkował, pospiesznie wysiadłam
Wszyscy się znów gapili.
Weszłam szybkim krokiem do budynku, bo zaczynało padać.
Później ruszyłam w stronę klasy gdy nagle wpadłam na...
__________________________________
Hej ; )
Pisałam ten rozdział chyba 3 godziny jak nie więcej ;_;
Zwariuję.
Nie wiem czy będzie się podobać
Weszłam szybkim krokiem do budynku, bo zaczynało padać.
Później ruszyłam w stronę klasy gdy nagle wpadłam na...
__________________________________
Hej ; )
Pisałam ten rozdział chyba 3 godziny jak nie więcej ;_;
Zwariuję.
Nie wiem czy będzie się podobać
Podoba się ?
Jak myślicie na kogo padnie Rose ?
I co będzie gdy Emma przyjdzie do szkoły ? xD
Jak myślicie na kogo padnie Rose ?
I co będzie gdy Emma przyjdzie do szkoły ? xD
Do następnego ; )
Super:P
OdpowiedzUsuńRose wpadnie na...Nialla?xd
Myślę, że Niallowi spodoba się Emma i się z nią umówi czy coś w tym stylu :P
Bardzo mi się podoba! :D
OdpowiedzUsuńjestem pewna, że Rose wpadnie na Niall'a ;)
A Emma pewnie będzie podrywała Niall'a ;p
Czekam na NN :* ♥
na Nialla? Cudny jak zwykle *-*
OdpowiedzUsuń