sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział 12.

...Wszyscy się oczywiście musieli gapić. 
W końcu Lou jest sławny.. 
Rozumiem. Szkoda tylko, że każdy mnie później ścigał, bo chciał, żebym autograf załatwiła.
W szkole całe przerwy przesiedziałam w kiblu kryjąc się przed fankami chłopaków. 
Na lekcjach było normalnie, bo po kilku upomnieniach nauczycieli wszyscy się ogarnęli. 
Pragnęłam by w końcu się skończyły lekcje. 
Wrócę do domu chłopaków i będzie dobrze. 
Jutro to chyba do szkoły nie pójdę. No zatłukę kogoś jeśli jeszcze raz do mnie podejdzie i zapyta o autograf.
Na ostatniej lekcji siedziałam jak na szpilkach. 
Tęskniłam za Niall'em i chciałam się znaleźć jak najszybciej w jego ramionach.
Gdy wreszcie zadzwonił dzwonek dosłownie wybiegłam z sali. 
Z klasy do drzwi wyjściowych było kilkanaście metrów.
Musiałam niestety jeszcze pójść do szafki.
Szybko wrzuciłam do niej książki, po czym wzięłam kurtkę i wybiegłam ze szkoły.
Gdy byłam już za ogrodzeniem spokojnie mogłam się przejść.
Oczywiście na moje nieszczęście zrobiło się zimno i musiałam zakładać kurtkę. 
Na dodatek zaczął padać deszcz.
Nie chciało mi się biec. Byłam wykończona.
Po chwili podjechała czarna limuzyna i zostałam od niej wciągnięta.
 Na szczęście to tylko chłopcy.
-Ej no ! Tak nie można. Chcecie, żebym dostała zawału ?
-Nie ? - zaśmiali się.
-Dobra jedźmy do domu, bo jestem cała mokra.
-Dobra, dobra.
Po 10 minutach byliśmy w domu chłopaków. Najpierw poszłam wziąć prysznic i ubrałam się w piżamę.
Później zaczęłam odrabiać lekcje.
Nie było to takie łatwe. Bolała mnie głowa i chyba miałam gorączkę.
Siedziałam przy stoliku w salonie i starałam się skupić.
Jeszcze dopadł mnie katar.
Z głośników laptopa leciała spokojna muzyka.
Po chwili dosiadł się do mnie Niall.
-Co się z Tobą dzieje ? - zapytał Niall i położył swoją dłoń na moim czole.
-Nie wiem..
-Jesteś cała gorąca. Do tego masz katar. Masz się pójść położyć.
-Dobrze. Tylko zbiorę książki.
-Nie. Ja to zrobię.
-Dobrze.
Wstałam z kanapy lecz zakręciło mi się w głowie i straciłam przytomność.

**Oczami Niall'a**
Rose nagle zemdlała.
Położyłem ją na podłodze i sprawdziłem czy w ogóle oddycha.
Zrobiłem to czego zawsze mnie uczyli w przypadku zemdlenia.
Podniosłem jej nogi i ręce. Czekałem aż się ocknie.
Po 5 minutach otworzyła oczy.
-Kochanie.. - pochyliłem się nad nią.
-Źle się czuję.
-Cichutko. Za chwilę zaniosę Cię do pokoju. - powiedziałem i wziąłem ją na ręce.
Do pokoju weszła Perrie.
-Co się stało ?
-Ma gorączkę. I katar.
-Och. Mam sposób na gorączkę.
-Jaki ?
-Pójdzie do łazienki puść gorącą wodę i zamknij drzwi. Ona niech się rozbierze i owinie w jakiś ręcznik i siedź z nią nad wanną. Woda będzie parować i po chwili ona poczuje się lepiej.
-Dzięki Pez.
-Spoko. Idźcie, bo to źle wygląda.
-Okey.
Wszedłem z nią na górę i zaniosłem do łazienki.
Zrobiłem wszystko tak jak kazała Perrie.


**Dwie godziny później**
Po półgodzinnym siedzeniu w łazience Rose poczuła się lepiej.
Teraz śpi. Martwię się o nią. Nie wiem co się dzieje.
Nadal jest blada. Jutro do szkoły to ona nie pójdzie.
Nie będę też dzwonił do jej ciotki.
Paul mnie jeszcze zabije.
Pomyślałem, że Rose za chwilę się obudzi, więc poszedłem zrobić dla niej kolację.
W kuchni chwilę się zastanawiałem i wpadłem na pomysł, że zrobię naleśniki z nutellą i z serem.
Takie jakie lubi.
Do tego jakiś pomarańczowy sok.
Teraz musi dużo jeść. Zaniedbała się.
Ze mną to tak łatwo nie przejdzie, że będzie głodna.
Gdy skończyłem robić naleśniki ułożyłem je na talerzu, który położyłem na tacy razem z sokiem i dwoma szklankami.
Gdy wszedłem do pokoju Rose siedziała na łóżku i pisała sms'a.
-Jak się czujesz ?
-Już lepiej. Dzięki.
Podałem jej sok, a tacę położyłem na szafce nocnej.
-Do kogo piszesz ?
-Do Hazzy. Pytał się czy może mnie odwiedzić. Ja go nie rozumiem. Jest dwa pokoje dalej. Przecież mógł sam przyjść.
-Oj. On tak zawsze.
-Poza tym on chce mieć kota.
-Nie, nie, nie.. Paul nas zabije. Już był jeden kot. Zerwał firanki zadrapał meble i zepsuł kanapę.
-Ojć. - zaśmialiśmy się oboje.
-Zjedz coś. - powiedziałem.
-Dobrze, dobrze. Jestem baardzo głodna.
Zaczęliśmy jeść naleśniki i rozmawiać.
Tak bardzo ją kocham. Nie chciałbym jej stracić.
Przegadaliśmy resztę wieczoru.
W końcu zachciało nam się spać.
Zaniosłem tacę z naczyniami do kuchni i poszedłem wziąć prysznic.
Po chwili byłem już w piżamie i położyłem się obok niej mocno ją przytulając.


_________________________________
Heej <3
Wiem, że krótki, ale chciałabym napisać dzisiaj coś na każdym blogu ; )
A jest ich 4 xP
Teraz zostały mi tylko dwa xD I mogę odpoczywać  <3
Podoba się rozdział ?
Tak myślę czy by nie uśmiercić kogoś ;D
Albo może ktoś zachoruje na coś poważnego.
Co o tym myślicie ?
Macie pomysły na nowy rozdział ?
Może jakaś zdrada ? ; P
Napiszcie co chcielibyście w następnym rozdziale, a ja wykorzystam jeden pomysł ; )
Kończę już ;  )
Paa <3 

1 komentarz: